Przejdź do głównej zawartości

Rozpoznanie. Rozczarowanie.

Witam wszystkich w swoich skromnych progach. Na samym wstępie chciałbym powiedzieć o sobie kilka ważnych słów - uważam, że przez życie należy iść z uniesioną głową, łapać w żagle każdy, nawet najmniejszy wiatr i co najważniejsze, nie użalać się nad sobą, bo to do niczego nie prowadzi. Jeżeli podzielacie w stu procentach te poglądy, to już teraz mogę Was zapewnić, że ten blog, to nie miejsce dla Was. To, co o sobie napisałem to zgrabne kłamstwo, którym karmię się codziennie, żeby komfortowo spędzić kilka godzin wśród ludzi, by następnie wylądować samemu ze sobą balansując między skrajnymi obawami o to co będzie jutro, a totalnym zobojętnieniem na to, czy w ogóle jakieś jutro będzie. Powiało chłodem? Wybaczcie! Kilka gorszych dni robi swoje, ale jeśli miałbym wciskać Wam kit, to zamiast tego wolałbym iść już spać. 


Jestem tu przede wszystkim po to, żeby móc napisać gdzieś następujące słowa: żyję STOP jest lepiej STOP pozwoliłem sobie pomóc STOP

Dlaczego nie wysyłamy już telegramów? Cholerne smartfony. 

Tak, pozwoliłem sobie pomóc i jestem obecnie w stanie wyjść do ludzi, żyć razem z nimi, a wybranym jednostkom od czasu do czasu podarować, a nawet sprawić uśmiech. Mam jednak w tym wszystkim jakieś poczucie winy... którego póki co nie potrafię wyjaśnić. Ale spróbuję. Obiecuję

Komentarze

  1. Ciekawy wpis jak na początek. Też myślę podobnie, trzeba iść do przodu i wprowadzać w życiu zmiany zamiast ciągle narzekać i się uzalac, że coś jest w nim nie tak. 😊

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dzień jak co dzień.

Czasami dobrze jest oderwać się od nudnej codzienności i zrobić coś zupełnie nie w swoim stylu. Jestem domatorem - wynika to z mojego dość depresyjnego usposobienia. Nie zrozumcie mnie źle, łatwo nawiązuje kontakty z innymi ludźmi i wydaje mi się, źe nie działam innym na uzębienie, ale tak naprawdę najlepiej - i jednocześnie najgorzej - czuję się sam ze sobą.  Wczoraj jednak nastąpiło coś, co dzieje się w moim życiu od czasu do czasu, a co ludzie lubią nazywać wykroczeniem poza strefę komfortu - wyszedłem z inicjatywą i wspólnie z dwojgiem moich długodystansowych znajomych doprowadziłem do skutku fajne spotkanie w Warszawie. Z jedną z tych osób widziałem się po raz pierwszy, a z drugą mam już na koncie kilka fajnych wspomnień - jedna z przyjaznych twarzy, które zawsze miło zobaczyć.  Głównym celem mojej wyprawy do stolicy był koncert pewnego ukraińskiego zespołu. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak brzmią na żywo. Rzadko kiedy wyrywam się sam przy takich okazjach z mia...